Wyższy wkład własny w 2016? Niekoniecznie, ale…

Zgodnie z obowiązującą rekomendacją KNF od 2014 roku klient kupujący swoje nowe mieszkanie lub dom z pomocą kredytu powinien mieć minimalny wkład własny, który z każdym rokiem rośnie o 5% aby docelowo osiągnąć wartość 20% w 2017r. Zgodnie z tą zasadą  wkład własny w 2016 będzie będzie o 5% większy niż w roku obecnym.

Klient kupujący nabywający nieruchomość mieszkalną będzie musiał zgromadzić 15% transakcji w gotówce. Dokładniej nie samej transakcji, a całej inwestycji. Wyjaśniamy, klient, który nabywa mieszkanie za 100 tys złotych i chce dodatkowo skredytować koszty remontu w kwocie dodatkowych 10 tys złotych musi mieć odpowiedni wkład własny na całą inwestycję, czyli 110 tys zł. W tym roku będzie to jeszcze 10% czyli nie 10 a 11 tys złotych. Bank bowiem przyjmuje wartość zabezpieczenia jako mieszkanie z remontem. Czyli wartość przyszłą. Przy mieszkaniu tanim różnice nie będą stosunkowo duże, ale będą rosły wraz z wartością mieszkania.

Do końca tego roku można skorzystać z kredytu na max 90% wartości docelowej nabywanej nieruchomości mieszkalnej. W przyszłym roku zgodnie z ustawą będzie to max 85% wartości. W teorii…

Będzie istnieć jednak możliwość skredytowania 90% wartości, ale najprawdopodobniej nie będzie to tanie. Najprawdopodobniej ponieważ banki nie przekazały jeszcze szczegółowych informacji jak będą wyglądać takie transakcje. Nie wiadomo nawet, które banki zdecydują się wprowadzenie takiej oferty. Można zakładać, że Credit Agricole, BPH czy ING nie będą mieć takiej oferty gdyż już teraz wymagają min. 20% wkładu własnego. Wiadomo, że mBank nie zdecyduje się na taką ofertę ponieważ jako jeden z nielicznych już przekazał taką informację.

Jak jednak będzie taka transakcja mogła wyglądać? Najlepiej dla kredytobiorców, żeby mieli brakujący wkład w gotówce, której jednak nie będą musieli fizycznie wydawać. Brzmi dziwnie? Chodzi o dodatkowe zabezpieczenie. W tym przypadku mogłaby to być blokada środków na rachunku. Drugim zabezpieczeniem mogłyby być środki zgromadzone na IKE lub IKZE. Takie rozwiązania blokują nam dostęp do środków, ale jednocześnie pieniądze mogą zarabiać.

Jeżeli jednak kredytobiorca nie posiada własnych środków, może dodatkowo zabezpieczyć kredyt inną nieruchomością. Nieruchomość nie musi być właściciela, a osoby trzeciej. Choć i taki zabieg nie zawsze się sprawdzi. Niektóre banki będą nadal wymagały wkładu wniesionego w gotówce. O drugiej nieruchomości jako wkładzie własnym napiszemy osobny artykuł.

Trzecim rozwiązaniem, najprawdopodobniej najdroższym dla zainteresowanych, jest ubezpieczenie brakującego wkładu. Tutaj rozwiązania również jeszcze nie ma, ale można się spodziewać, że będzie ono wiązało się albo ze stałymi kosztami dodatkowymi lub podwyższoną marżą kredytową. Rozwiązaniami znanymi już z banków.

Konkretnych rozwiązań jeszcze nie ma, ale osoby które są zainteresowane zakupem z minimalnym wymaganym wkładem własnym (10%) powinny się pospieszyć z decyzją, żeby uniknąć dodatkowych kosztów.