Rekomendacja U – to martwy przepis w bankach?

Rewolucja w ubezpieczeniach dla klientów zaciągających kredyt, która miała nastąpić od 1. kwietnia br. okazuje się być kulą u nogi dla banków. Ostatnie badania tajemniczych klientów obnażają niekompetencje pracowników.

O bankassurance mówiło i mówi się często, powiedziane na ten temat zostało już chyba wszystko, ale dotychczas niestety nie badało się jego poziomu jakościowego w Polsce. Ostatnie badania, których zlecenie wydało Europ Assistance Polska, pokazują, że jest gorzej niż źle.

Banki są żywo zainteresowane sprzedażą ubezpieczeń do kredytów bo po prostu na tym nieźle zarabiają. Niestety jakość obsługi „kuleje” mówiąc potocznie co pokazują wyniki badania.

W skrócie rekomendacja U ma za zadanie jasno określić klientowi banku kto jest ubezpieczycielem oraz jaki jest jego zakres. Dodatkowo klient nie jest zobligowany do wyboru ubezpieczenia proponowanego przez bank, ale może przynieść własną polisę ubezpieczeniową o takich samych „parametrach” od dowolnego Towarzystwa Ubezpieczeniowego. Co więcej o samych warunkach ubezpieczenia może dowiedzieć się tylko w placówce bankowej od przeszkolonego pracownika-doradcy, który jest wpisany na listę Komisji Nadzoru Finansowego. Wpis na listę ma niejako dowodzić, że jest on ekspertem. Dlatego od kwietnia tego roku starając się o kredyt u pośrednika finansowego w większości przypadków wiadomości odnośnie ubezpieczenia nie otrzymamy. Ponieważ pośrednik nie ma prawnie takiej możliwości aby informować o zakresie ubezpieczenia. Tyle w teorii. Jak to w życiu bywa praktyka okazuje się odbiegać od rzeczywistości.

Wyniki badania mówią same za siebie, blisko 40% placówek bankowych nie miało merytorycznej wiedzy na temat ubezpieczeń, tyle samo nie potrafiło jasno przedstawić oferty ubezpieczeń, a jedynie 36% podało samodzielnie nazwę ubezpieczyciela.

Kolejne wyniki badania również nie napawają optymizmem – blisko 90% „ankietowanych” nie podało możliwości rezygnacji z ubezpieczenia, a 57% nie poinformowało o jego koszcie.

Procenty wyglądają zatrważająco, ale nie wiemy jednak jaka była próba ilościowa badanych placówek bo aż nie chce się wierzyć, żeby jedynie 1/3 badanych była w stanie powiedzieć o nazwie ubezpieczającego. Banki miały dużo czasu na odpowiednie przygotowanie się do wprowadzenia odpowiednich procedur bo ponad pół roku.

Dziwi dodatkowo fakt, że dopiero wprowadzenie rekomendacji KNF składnia do badania rynku i to nie przez samą instytucję nadzorującą a firmę zewnętrzną. Przecież Ci sami pracownicy banku sprzedawali te same ubezpieczenia ubezpieczenia wcześniej.

Ktoś rekomendację wymyślił i wcielił ją w życie, ale zapomniał jej nadzorować. Wydaje się jednak, że same wyniki badania jak i sama rekomendacja nie oddają meritum problemu nie badają jakości samych ubezpieczeń. Są przecież banki, które wymuszają zakup ubezpieczenia i to jestem w stanie zrozumieć, ale dlaczego do kredytu na kilkadziesiąt miesięcy ubezpieczenie działa tylko przez 12 pierwszych miesięcy lub do połowy czasu spłaty?