Trudne czasy dla banków, drogie produkty dla Kowalskiego?

Zdecydowana wygrana PiS w wyborach parlamentarnych najprawdopodobniej oznacza trudniejsze życie dla banków. Może nie tyle trudniejsze co bardziej kosztowne.

Wygrana partia praktycznie przez całą swoją kampanię podkreślała, że zamierza dodatkowo opodatkować banki. Sama informacja miała wpływ na dość mocne przeceny akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW).

Prawo i Sprawiedliwość ma kilka pomysłów na podniesienie wpływów do budżetu przez wyciągnięcie pieniędzy z banków, co spowoduje obniżenie ich rentowności:

  • podatek bankowy
  • przewalutowanie kredytów frankowych

Do tego dochodzi jeszcze repolonizacja banków. Tutaj wprawdzie bezpośredniego wpływu na koszty banków nie ma, ale może mieć wpływ na codzienne życie Kowalskiego, ale od początku.

Ostateczny kształt od wysokość podatku bankowego nie jest jeszcze znany. Nie wiadomo co będzie opodatkowane i w jakiej wysokości. Jest pomysł na opodatkowanie aktywów lub opodatkowanie transakcji finansowych (w tym przypadku nie tylko banków, ale całego rynku finansowego). Mówi się jednak o wysokości zebranych podatków – kilku miliardach złotych. Brak konkretów co do projektu praktycznie uniemożliwia oszacowanie jego skutków. Pewne jest jedno banki będą płacić dodatkową daninę.

Jednocześnie z podatkiem bankowym PiS chce przewalutowania kredytów walutowych, przede wszystkim tych zaciągniętych we franku szwajcarskim. W tym przypadku również nie jest znany ostateczny projekt ustawy. Ma on jednak różnić się od tego zaproponowanego przez Platformę Obywatelską. Tutaj podobnie jak w przypadku podatku brak danych uniemożliwia obliczenie kosztów. Poprzedni projekt miał kosztować system bankowy ponad 20 mld złotych.

Mniejsze zyski banków najprawdopodobniej będą miały wpływ na zmniejszenie ich wyceny. To natomiast może mieć wpływ na repolonizację banków. Banki będzie można kupić taniej. Obecnie na rynku banków komercyjnych jedynie kilka jest polskich, ale czy ma to znaczenie dla przeciętnego Kowalskiego? Raczej nie. Banki z polskim kapitałem nie należą do najtańszych na rynku, nie mają najszerszej oferty produktowej. Zazwyczaj na rynku dzieje się tak, że to bank przejmujący narzuca swoje warunki np. dla ROR-ów – nie odwrotnie. Przykładem niech będzie przejęcie Meritum Banku przez Alior Bank. Klienci tego pierwszego musieli pogodzić się z dużymi podwyżkami za prowadzenie rachunków.

Potencjalnie duże koszty dla banków mogą (a raczej powiniśmy napisać będą miały) niestety wpływ na kieszeń Kowalskiego. Zapewne banki będą chciały powetować sobie straty podnosząc opłaty dla klientów. Już zmniejszenie opłaty interchange (prowizji od płacenia kartą) miało wpływ na to, że obecnie żeby mieć konto w 100% za darmo musimy zobowiązać się do wypełnienia zazwyczaj kilku warunków, jak ich nie spełnimy musimy płacić. Dodatkowo, możemy spodziewać się utrudnienia w znalezieniu finansowania. Banki albo nie będą udzielać zbyt chętnie kredytów, albo będzie to okupione dodatkowymi produktami. Ciężko wyrokować co będzie, ale możemy być pewni jednego – koszty dla banku to koszty dla Kowalskiego.