Dieselgate to nie tylko Volkswagen, Renault też przekracza normy

Od wybuchu skandalu o oszukiwaniu w wynikach emisji spalin w silnikach Volkswagena, tzw. dieselgate minęło kilka miesięcy a sprawa wciąż budzi wiele emocji. Szacunkowe koszty afery dla koncernu wciąż rosną. Podobny problem przekroczonych norm emisji dotyczy teraz Renault, czy to koniec silników diesla?

Afera Renault w porównaniu do niemieckiego koncernu jest prawie mikroskopijna. Dotyczy jedynie 15 tys egzemplarzy podczas gdy koncern VW mówi o około 11 milionach. Trzeba dodać, że w Renault nie montowali specjalnego oprogramowania, które wyniki miało oszukiwać, a silniki spełniały normy ale nie w wysokich temperaturach. Koncern zobowiązał się wymienić odpowiednie filtry, które pozwolą na poprawę wyników.

Trudno w tym przypadku mówić o aferze. Jest to raczej drobnej wpadce, ale sama informacja, że koncern został niespodziewanie sprawdzany przez funkcjonariuszy Dyrekcji Generalnej ds. Konkurencji, Konsumentów i Walki z Oszustwami niemalże natychmiast znalazła odbicie w kursach akcji koncernu. Mało tego, kursy akcji innych producentów również zaczęły spadać. Chociaż u żadnego z innych producentów nie wykryto jakichkolwiek nieprawidłowości. Jednak jest to przykład, że świat niejako czeka na następnego po VW, a niespodziewana kontrola, która jeszcze nie przyniosła dowodów momentalnie skutkuje stratami dla akcjonariuszy. Nie mały wpływ maja na to media, które szybko podchwyciły temat i sugerowały jakoby nalot funkcjonariuszy oznaczał, że francuski koncern oszukiwał.

Niestety dla Volkswagena, firma nie doszła do porozumienia z rządem USA i na razie wszystko wskazuje na to, że koncern poniesie koszty kilkudziesięciu miliardów dolarów. Jednak to nie koniec problemów niemieckiego koncernu. Koncern postanowiło pozwać o odszkodowanie kilkudziesięciu dużych akcjonariuszy jak podaje Reuters. Na wycenie VW od września ubiegłego roku, kiedy to przyznał się do manipulowania wynikami, stracił już 22 mld EUR. Odbudowa reputacji marki potrwać może nawet kilka lat.

Pytaniem pozostaje, czy to schyłek silników diesla, które miały być bardzo ekologiczne, a okazują się przekraczać normy kilkukrotnie? Przykłady innych producentów pokazują, że obecne normy można spełniać, ale wpadki najpewniej będą się zdarzać coraz częściej.