Czy warto targować się w banku?

Kiedy składamy wniosek kredytowy, niezależnie od rodzaju i celu kredytu, często słyszymy, że warunki proponowane przez bank są tylko warunkami wstępnymi, które możemy negocjować. Ile faktycznie możemy wynegocjować w banku?

Negocjacje oferty bankowej warto podjąć, stracić nie stracimy, a możemy tylko zyskać. „Targować się z bankiem” powinniśmy w każdym przypadku – kredycie, inwestycjach, wymianie walut etc. Bank jednak nie zawsze chętnie do takich negocjacji przystępuje, dlaczego?

Co rozumiemy przez negocjacje? Kupno karty kredytowej czy ubezpieczenia, które z założenia obniża warunki nie rozważamy za formę negocjacji a standardową ofertę. Obniżenie marży kredytowej czy podniesienie oprocentowania na lokacie lub zniesienie prowizji od danego produktu, gdzie standardowa oferta tego nie przewiduje – to oferta negocjowana. Oczywiście w 99% przypadków nie dostaniemy nic za darmo, bank będzie chciał od nas również czegoś więcej sprzedając dany produkt taniej.

Musimy zdawać sobie sprawę, że klient, który zarabia więcej ma większą siłę przebicia. Co znaczy więcej? Dla każdego banku będzie to inna kwota. Istotna dla banku jest nie tyle informacja, że ma klienta zamożnego, ale że można go jeszcze „uproduktowić” dodatkowo. Czyli jednym słowem jeszcze na nim zarobi, nawet w tym momencie dając większe ulgi.

W przypadku prowadzących indywidualną działalność gospodarczą (IDG) i rozliczających się na tzw. uproszczonych zasadach ogólnych czyli na księdze przychodów i rozchodów (KPiR) dany klient może mieć przychód roczny 50 tys PLN, ale również 5 mln PLN i proporcjonalny do nich dochód. To samo tyczy się firm z sektora MSP – jedne mogą mieć przychody czy bilans roczny w wysokości kilku milionów rocznie, a inne w okolicach 200 mln PLN. Oczywiste jest, że mocniejsi finansowo mogą „utargować” więcej.

Dodatkowo, musimy być klientem, którego bank chce. Trochę dziwacznie to brzmi, ale musimy pasować do profilu pożądanego klienta przez dany bank. Dlatego niektóre grupy zawodowe mogą liczyć na uproszczone procedury, wyższe limity, niższe koszty kredytowe etc.

Jednak co równie istotne dla banku, jeżeli nawet nie istotniejsze niż sytuacja finansowa wnioskującego oraz przynależność do grupy klientów „chcianych i lubianych”, jest posiadana historia kredytowa. Im mamy więcej punktów w BIK – indywidualnym czy firmowym, tym łatwiej podjąć negocjacje. Jeżeli tych punktów jest mało to najczęściej nie ma mowy o negocjacjach. Banki nie lubią ryzyka i próbują je zminimalizować do maksimum.

Ile jesteśmy w stanie wynegocjować? To w dużej mierze zależy od naszych argumentów. Nie liczmy jednak na radykalną zmianę oferty, w przypadku lokat czy kredytów różnice mogą wynosić 0,1 może 0,2%. Przy dużych kwotach może się to opłacać, ale zazwyczaj nie będzie to dużo. Częściej możemy wynegocjować brak prowizji, choć zazwyczaj bank będzie chciał skorzystania z innego produktu w zamian.

Kiedy negocjować? W przypadku gdy pieniądze chcemy „oddać” do banku, zdecydowanie przed:) Przy umowach kiedy „bierzemy” od banku, najlepiej robić to po decyzji kredytowej, przed podpisaniem umowy. Targować się przed decyzją nie ma sensu bo nie wiemy czy dane finansowanie zostanie nam przyznane, a sam bank przed analizą dokumentów i wniosku również nie wie czy je przyzna.

Podsumowując, negocjować i targować się z instytucjami finansowymi należy bo stracić na tym raczej nie sposób. W najgorszym wypadku będziemy musieli podpisać umowę na warunkach banku czy firmy finansowej.